Subscribe to my mailing list!

Wpis do Dziennika: Dlaczego Piszę

Dla poczucia jasności i porządku

Myślę, że życie to uzależnienie: jesteśmy uzależnieni od nałogów i mechanizmów obronnych, które dają nam powód, by wstać rano z łóżka. Jestem teraz głodna, ale nic nie wydaje się apetyczne. Może jestem trochę przygnębiona, ale kiedy czuję, że świat zewnętrzny jest zamknięty dla wszystkich i wszystkiego, a nawet najbliżsi są zamknięci, to po prostu trudno jest chcieć czegokolwiek. Myślę, że przede wszystkim jestem uzależniona od Rzeczywistości: rzeczy, które wywołują nasze zmysły w unikalny sposób i prowokują emocje jak żadne inne.

Moi przyjaciele i intuicja sugerują, żebym sięgnęła po inny mechanizm obronny. Gry wideo są fajne, ale mogę grać tylko do pewnego momentu, zanim wrócę do myśli o tym, jak bezcelowa jest ta aktywność. To symulacja. Nawet moja komunikacja z większością moich wirtualnych przyjaciół mogłaby być zaprogramowana w dość prostym drzewie binarnym w tym momencie. To po prostu nie wydaje się prawdziwe bez patrzenia im naprawdę w oczy. Nie ma nic jak Rzeczywistość. Nawet zaczęłam dodawać ostry sos do większości moich posiłków, próbując uczynić doświadczenie jedzenia bardziej ekscytującym i emocjonalnym, ale wytrzymałam tylko pół butelki Srirachy, zanim znów się znudziłam.

W tym momencie wydaje się, że wszystko, co mi pozostało, to moje słowa i wspomnienia, które przypominają mi, jak to było doświadczyć prawdziwego życia z pierwszej ręki i intymnie: coś, co mogłoby sprawić, że poczuję coś prawdziwego, ponieważ samo było prawdziwe. Straciłam trochę moją miłość do muzyki, bo po prostu nie czuję zbyt wiele w dzisiejszych czasach. Cała muzyka brzmi tak samo i żadna z nich nie rezonuje ze mną, ponieważ trudno jest rezonować z brakiem uczuć. Moim jedynym stabilnym, stałym, prawdziwym (lub tak prawdziwym, jak ekran może być) zewnętrznym bodźcem jest szkoła, ale to przerwa na Święto Dziękczynienia, i zamiast czuć ulgę z powodu przynajmniej chwilowej wolności, głównie czuję się zagubiona i zaniepokojona. Przyzwyczaiłam się do trudności, jakie narzucały mi moje zajęcia i wyraźnie jestem przynajmniej lekko od tego uzależniona. Może przechodzę przez odstawienie.

Nie czuję zbytnio lęku ani strachu. Dużo śnię. Ostatniej nocy śniłam, że nad moim łóżkiem lata piękny motyl i próbowałam go złapać. Unikał mojego uchwytu, a potem zanurkował w moje prześcieradła, zamieniając się w karalucha. Nie boję się karaluchów, biorąc pod uwagę, że jest ich tak wiele w mojej piwnicy, ale mają tendencję do bycia głośnymi i w przeszłości powodowały u mnie wysypkę. Zaczęłam go szukać, próbując go złapać, a potem obudziłam się z mojego snu, nadal przeszukując łóżko, próbując usunąć karalucha z mojego łóżka, którego nawet tam nie było. Nie czuję zbytnio lęku ani strachu, ponieważ - mimo że nadal mam ten głęboko nieśmiały i głęboko niespokojny rdzeń z dzieciństwa - zdałam sobie sprawę, że nie ma sensu naprawdę się w to angażować. Odbieram mój strach i lęk tylko przez fizyczne objawy: podwyższone tętno, gonitwę myśli, zmęczenie, drżenie. Ledwo rejestruję to jako prawdziwą emocję w tym momencie. Doświadczyłam tak wiele strachu i lęku w moim życiu, że po prostu przepływa przeze mnie i odpływa. Nadal jednak przenika do moich snów.

Pisanie daje mi poczucie kontroli. Przekłada moje uczucia na słowa, które mogę zobaczyć i zrozumieć. Teraz piszę, ponieważ to jak mieszanie w garnku w moim sercu, mając nadzieję, że przywołam emocję, którą czułam w przeszłości; coś konkretnego i coś innego niż moje codzienne życie, przynajmniej. Jestem stworzeniem wizualnym i potrzebuję moich cukierków dla oczu. Staję się coraz bardziej apatyczna z upływem czasu. Trzymam się tego, co mam. A to są słowa. Czytałabym, ale głównie po prostu chcę żyć własnym życiem, na zewnątrz, z innymi ludźmi, desperacko. Jestem tak zmęczona ekranami… I tutaj, w tym momencie, chciałabym tylko przypomnieć ci, byś nadal stawiał jeden krok przed drugim, bez względu na to, jak bardzo jesteś zmęczony. Przynajmniej to sobie mówię.

divider