Subscribe to my mailing list!

Znużone Serca i Rozbite Lustra

O próżności i sztuce obserwowania ludzi

Lubię obserwować ludzi. W tej chwili jestem zblazowana i znudzona, ponieważ zdałam sobie sprawę (lub może przypomniałam), że każda historia wydaje się taka sama, gdy spojrzy się na nią z dystansu. Każda historia ma początek, środek i koniec. Oddalając się wystarczająco od czegokolwiek, szczegóły stają się nieostre. Ale mimo że wyraźnie nie jesteśmy aż tak wyjątkowi ani interesujący, wciąż jesteśmy tak obsesyjnie skupieni na sobie. Kiedy obserwuję ludzi przechodzących obok, widziałam zbyt wielu z nich absolutnie zafascynowanych każdą okazją, by wpatrywać się w swój własny obraz. Przechodząc obok najmniejszej powierzchni odbijającej, nie mogą się powstrzymać od patrzenia. Przynajmniej nie jest to tak złe, jak chodzenie po ulicy i robienie sobie nadąsanych selfie… Nie jestem przeciwna robieniu selfie, ponieważ widzę wartość w uchwyceniu wspomnień, które przeżywasz, nawet gdy jesteś sama, ale— i może to tylko moje znudzenie i zblazowane serce przemawiają— ale twoja twarz nie powinna być tak interesująca jak twoja dusza i umysł.

Ostatni tydzień był trudny, i dużo myślałam o próżności. Ludzie posuwają się do ekstremalnych środków, by stać się pięknymi. Mówi się, że narcyzm wynika z niepewności, więc piękni ludzie, którzy są nadmiernie obsesyjni na punkcie swojego wyglądu, muszą być szczególnie niepewni. Ludzie, którzy domagają się ciągłej zewnętrznej aprobaty, boją się przyznać przed sobą mniej niż względną relatywistyczną prawdę, że są piękni. Dlatego szukają jej z zewnętrznych źródeł, nieustannie, od innych. Przepraszam, niektóre prawdy są prawdziwsze niż inne. Wyraźnie widać, że moje serce jest zblazowane— podoba mi się myśl o sercu w kształcie jadeitowej skały. Jest ciemnozielone (co mi się podoba), błyszczące i refleksyjne. To ironiczne, że uważam powierzchnię odbijającą za atrakcyjną, biorąc pod uwagę, że ten esej jest o mojej niechęci do takich powierzchni. Jednak wyobrażam sobie, że powierzchnia tego zblazowanego serca zniekształca odbicie i nie pokazuje prawdziwego obrazu. To prawda dla prawie każdego lustra, ponieważ nasze własne postrzeganie może zniekształcać nawet najuczciwsze odbicia— Przynajmniej zblazowane serce jest w tym uczciwe. Nie udaje, że przedstawia obiektywną prawdę.

Oczywiście robienie selfie dla próżności niekoniecznie oznacza, że jesteś nudną osobą, biorąc pod uwagę, że wiem, że sama angażowałam się w to dość często w przeszłości, ale jakoś w dużej mierze z tego wyrosłam, wybierając każdą okazję, by wpatrywać się w swoje odbicie podczas spaceru, pokazuje rodzaj braku zainteresowania tym, dokąd zmierzasz i gdzie jesteś. Robienie selfie spowalnia tempo spaceru, więc cel końcowy nie musi być aż tak pilny. Chociaż, jak powiedzieliby moi przyjaciele, uwielbiam długie, bezcelowe, meandrujące spacery. Oddaję się im nie dlatego, że jestem zbyt zajęta wpatrywaniem się w siebie, ale dlatego, że chcę zatrzymać się i powąchać róże. Chociaż wyraźnie czuję się rozczarowana jednostkami, ludzie jako całość mają swoje własne mistyczne przypływy i odpływy, których naprawdę nie rozumiem, a zatem uważam za fascynujące. Otoczenie, w którym się znajduję, zawsze ma swoje własne piękno, gdy poruszam się przez to, co jest zasadniczo zawsze przestrzenią przejściową.

Uznajmy, że istnieje potężna linia między pewnością siebie a próżnością. Byłam oskarżana o próżność więcej niż raz; jednak w tym momencie myślę, że jestem po prostu pewna siebie. Aby było jasne, mówię tu o estetycznej próżności— konkretnie o rodzaju próżności, którą Narcyz oddawał się, gdy tak długo wpatrywał się w swoje odbicie w stawie, że zamienił się w kwiat, który później nosił jego imię. Nie uważam swojego odbicia za aż tak interesujące (chyba że jestem pod wpływem jakiejś używki), ale zewnętrzna aprobata, którą otrzymałam w ciągu wielu, wielu okoliczności i środowisk, ugruntowała we mnie przekonanie, że jestem piękna. Bardziej rozsądne jest wierzyć, że to stwierdzenie jest prawdziwe niż nie. A jednak czuję silną potrzebę, by upewnić się, że jestem czymś więcej niż sumą moich fizycznych części. Pamiętam, że to było główne przesłanie jednej z moich ulubionych powieści młodzieżowych, kiedy byłam dziewczyną dorastającą w kobiece ciało, ale to nie jest istotne.

divider